

Droga do ekspresu
Start

Nie tak dawno rozmowa o kawie kończyła się na wyborze: czarna czy z mlekiem, rozpuszczalna czy z ekspresu.
Dziś coraz częściej pytamy o kraj pochodzenia, palarnię, sposób obróbki ziaren lub metodę parzenia. Zmianę wyraźnie widać też w miastach: specialty coffee przestało być domeną kilku adresów w Warszawie czy Krakowie. Dobra kawa trafia do mniejszych miejscowości, a kawiarnie coraz częściej łączą się z piekarniami, księgarniami czy galeriami. Coraz częściej mówi się też o turystyce kawowej, czyli podróżowaniu po kraju śladem ciekawych kawiarni i palarni.

Ile dróg prowadzi do jednej filiżanki?
Kiedy zaczynamy interesować się kawą, szybko okazuje się, że ekspres jest tylko jedną z możliwości. V60, czyli popularny drip, pozwala uzyskać lżejszy i bardziej klarowny napar, w którym można wyczuć owocowe czy kwiatowe nuty. Chemex idzie jeszcze dalej w stronę delikatności, a AeroPress daje pole do eksperymentowania z temperaturą, czasem i proporcjami, nawet na górskim szlaku. Dla osoby wychowanej na ciemno palonej kawie pierwszy przelew może być zaskoczeniem. Gdzie gorycz? Dlaczego kawa smakuje porzeczką albo cytrusem? Czy ta kwasowość jest zamierzona? Sposób przygotowania wydobywa z ziaren różne efekty. Nie zawsze trzeba zmieniać kawę. Czasem wystarczy wybrać inną drogę do filiżanki.

Jak daleko może zaprowadzić filiżanka kawy?
Z Warszawy do Lublina prowadzi S17. Droga ekspresowa, na końcu której czeka… ekspres w kawiarni Heca należącej do Dawida Myśliwca @naukowybelkot.
Ten cel szybko okazuje się dopiero początkiem, bo dobra kawa potrafi uruchomić wiele pytań. Nagle okazuje się, że mała filiżanka może być początkiem długiej podróży.



Lublin ma własną historię kawową
Już w XIX wieku Lublin miał własną kulturę kawiarnianą. W 1836 roku Szwajcar Andrzej Semadeni otworzył przy ulicy Królewskiej cukiernię, a jego rodzina związała się z miastem na ponad sto lat. Do kawiarni przychodziło się na kawę i słodycze, ale również po to, by porozmawiać, spotkać znajomych, przeczytać gazetę czy obserwować życie miasta. Z lubelskimi kawiarniami związane było także miejscowe środowisko literackie.

Kawa zmienia się z porami roku. Droga również
Właśnie tutaj spotykają się dwie historie tej podróży. Bo podobnie jak zmienia się kawa, zmieniają się warunki, w których ruszamy w drogę. Letni asfalt rozgrzany słońcem, jesienny deszcz, zimny poranek, pierwsze przymrozki czy wiosenna ulewa stawiają przed samochodem inne wymagania. Continental AllSeasonContact 2 jest oponą całoroczną zaprojektowaną właśnie z myślą o jeździe w zmieniających się warunkach przez kolejne miesiące. I chyba nie trzeba szukać bardziej skomplikowanej metafory. Niech kawa zmienia się wraz z sezonem. Opony mogą po prostu robić swoje i ułatwiać nam trasę do jej odkrywania.

Kiedy kawa była „szkaradną trucizną”
Polacy nie zakochali się w kawie od pierwszego łyku. Jedną z najwcześniejszych znanych polskich opinii o kawie zostawił Jan Andrzej Morsztyn. W utworze odnoszącym się do pobytu na Malcie nazwał ją „szkaradnym” napojem i „brzydką trucizną”. Kilkaset lat później jego reakcja może brzmieć znajomo dla kogoś, kto podał owocowy drip osobie przyzwyczajonej do mocnej, gorzkiej kawy.
Bardziej romantyczna jest historia Jerzego Franciszka Kulczyckiego. Według popularnej legendy po bitwie pod Wiedniem w 1683 roku miał otrzymać pozostawione przez Turków worki kawy, a później otworzyć kawiarnię i pomóc rozpropagować napój w Wiedniu. Dziś w Wiedniu upamiętniają go pomnik i nazwa ulicy Kolschitzkygasse.

Kawa też ma swój kalendarz
Jest jeszcze jeden powód, przez który świat kawy niełatwo odkryć raz na zawsze. Kawa jest owocem, więc ma swoje sezony zbiorów. W różnych częściach świata przypadają one na inne miesiące, a ziarna muszą jeszcze zostać przetworzone, wysuszone, wyeksportowane i sprowadzone do Europy. Dlatego oferta palarni potrafi wyglądać inaczej w maju niż w listopadzie.
W Kenii główny zbiór przypada zwykle na końcówkę roku, a świeże partie z tego sezonu mogą trafiać do europejskich palarni wiosną. W Etiopii zbiory odbywają się przede wszystkim od jesieni do zimy, a nowe kawy często pojawiają się na rynku od późnej zimy do wiosny. Rwandyjski sezon trwa zwykle od wiosny do lata, dlatego świeże zbiory są częściej dostępne jesienią. W Brazylii, gdzie zbiory robi się zazwyczaj od maja do września, nowy sezon może być obecny w europejskich magazynach już od końca lata i jesienią.
Nie oznacza to oczywiście prostego równania: latem pijemy kawy owocowe, zimą czekoladowe. W jednym kraju można znaleźć bardzo różne profile. Chodzi raczej o to, że kawowy krajobraz naprawdę zmienia się w ciągu roku – inne zbiory są świeże, inne ziarna trafiają do palarni, pojawiają się nowe single originy. Na to nakładają się nasze sezony. Latem chętniej wybieramy cold brew, espresso tonic czy frappe, jesienią wracają korzenne i bardziej deserowe smaki, zimą częściej mamy ochotę na ciepłe, mleczne kawy. Kawę można więc odkrywać przez cały rok, za każdym razem trochę inaczej.
Kawa dobrze czuje się w drodze
Mocno kojarzy się też z podróżowaniem: stacja benzynowa, kubek do samochodu i jedziemy dalej. Rosnąca popularność kaw specialty podpowiada też drugi scenariusz. Czasem warto zjechać kilka kilometrów z planowanej trasy, znaleźć lokalną palarnię albo kawiarnię i, zamiast zamawiać dokładnie to co zawsze, spróbować nowych ziaren czy innej metody parzenia.

























